REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

Orient Express – Zgierz- Poznań – Tokio

Styczeń 2012. Okazało się, że PKP znowu zmienia rozkład jazdy, niektórych pociągów, akurat trafiło na mnie jak się wybrałem do stolicy. Spadło trochę śniegu, zimno za oknem, zimno w przedziale, na rozgrzewkę przypomniałem sobie letnią, wakacyjną podróż pociągiem.

Tak się zdarzyło, że musiałem jechać ze Zgierza do Poznania. Wybrałem pociąg. Czyli PKP (choć teraz narobiło się „córek” spółek i „synów” prezesów tylu, że już chyba nikt tego nie zliczy). Sprawdziłem na stronie www.rozklad-pkp.pl połączenia. Ze Zgierza do Poznania o godz. 9:11, koszt 46 zł. Tanio nie jest, ale taniej, niż samochodem, gdy się jedzie samemu. Podróż minęła mi bardzo szybko, przyjemnie. I dużo się dowiedziałem od mojej ponad 60-letniej współtowarzyszki podróży, którą spotkałem w przedziale. Żeby było jasne tyle się dowiedziałem ile usłyszałem, a nie było to takie łatwe, gdyż pani Irena lubi jak okno w wagonie jest otwarte do końca („na ościerz”), bo ma duszności…Co było robić. W walce z hałasem, stukotem kół, wiatrem i sennością, która mnie ogarniała podczas opowieści pani Ireny, dowiedziałem się m.in., że jej córka jest fajna dziewczyna, ale…męża nie ma (bo się chłopaki nie poznali jaka córka pani Ireny jest fajna), że jedzie do męża, który pracuje w Szczecinie, bo pracy w Łodzi dla młodych nie ma, a co tam dopiero dla starych, że raz jak pani Irena zasnęła w autobusie relacji Łódź-Łęczyca to się obudziła w …Koninie, ale za bilet dopłaciła kierowcy jak się zorientowała (uczciwą jest kobietą), że mama pani Ireny raz ją strasznie pokrzyczała jak pani Irena pobiła kolegę ze szkoły, że wesele syna było na 110 osób, bardzo udane, i tylko nie udało się jedno, przed weselem pani Irena była na diecie…i niestety wesele dietę przerwało , że i …bym tak mógł jeszcze, ale o polityce nie będę pisał zresztą dojechałem do Poznania.

Bareja wciąż aktualny
Tego samego dnia wracałem z Poznania. Podszedłem do kasy i poprosiłem o bilet do Zgierza, na pociąg o godz. 17:30 z przesiadką (tak było napisane na stronie PKP). Pani spytała mnie jakimi pociągami (jakim przewoźnikiem)….”jak to jakimi”? Dawno pociągiem nie jechałem, ale pamiętam, że kiedyś jak się kupowało bilet na pociąg do np. Wólki Kurzej koło Tczewa, to nie było problemu (a nie było tylu komputerów), pani w kasie mówiła tylko gdzie trzeba się przesiąść i że do Tczewa pośpieszny, a potem osobowy do Wólki. A tu w Poznaniu pani się pyta jakimi pociągami? Więc odpowiadam, tym o godz. 17:30 do Kutna a później z Kutna do Zgierza. Obrażona pani zamknęła okienko przed moim wścibskim nosem, jak na filmie Barei „Miś”  i…chyba poszła szukać. Czekam, a za mną cała kolejka. Pani wróciła i mi wyliczyła bilet…103 zł. Krew się we mnie zagotowała mimo, że byłem zmęczony po całym dniu w Poznaniu.
Kulturalnie zapytałem „Czemu tak drogo? Przyjechałem tu za 46 zł
– „Bo do Kutna jedzie Euro Express z Berlina" – usłyszałem. Może express jest z Berlina i jest europejski, ale tory mamy polskie i nie wierzę, że pojedziemy szybciej o … 57 zł. Odmówiłem. Poprosiłem o inne połączenia, tym razem pani odmówiła mówiąc „nie jestem przecież informacją, proszę sobie sprawdzić”. Tylko wrodzona kultura i zdenerwowana kolejka za mną, a przede mną długa podróż do domu powstrzymały mnie przed atakiem słownym na panią, która jeszcze chyba została w PRL-u. Pobiegłem do informacji. Tam dla odmiany poinformował mnie pan, że jest pociąg 17:16 opóźniony i mogę nim jechać i…wtedy z Kutna do Zgierza będę miał pociąg o godz. 21:31! Czyli 2h czekania! Dworzec w Kutnie nigdy nie był piękny, ale był. A teraz nie ma go w ogóle, bo jest w  remoncie, gdyż ma być piękny za rok na Euro 2012. W każdym razie nie myślałem o piłce nożnej tylko szybko wskoczyłem do szczęśliwie dla mnie opóźnionego pociągu relacji Szczecin-Warszawa przez Kutno. Kupiłem bilet u konduktorki 46.50 w tym 5 zł za wypisanie, ale to taniej, niż 103 zł.
 
W rytmach „Katiuszy”
Całą drogę do Kutna nie czytałem gazet tylko oglądałem widoki za oknem (tym razem okno miałem zamknięte!), gazety postanowiłem sobie zostawić na czekanie „bezdworcowe” w Kutnie. W tym samym czasie sztab rodzinny w Zgierzu szukał w internecie innych połączeń, może PKS – ostatni odjeżdża o godz. 19:03, może bus – ostatni odjeżdża po osiemnastej. W desperacji liczyłem krowy na polu „ złapię coś, nie złapię”… z krowami mi wyszło, że nie, ale jak doliczyłem trzy barany pasące się na łące wyszło mi, że „złapię”! Wierząc w cuda i wyliczankę, zmęczony, ale jednak z optymizmem (przecież sam Donald Tusk powiedział w Europarlamencie, że Polacy są optymistami i zarażają tym optymizmem cała Europę) wysiadłem w Kutnie. A tu z megafonu usłyszałem „pociąg z Łowicza do Łodzi Kaliskiej…przez …”…tak, tak.. Zgierz. Z radości mało co nie wpadłbym pod pociąg do Moskwy, w uszach wciąż słyszałem „Zgierz, Zgierz…” i piosenkę o Katiuszy…..to chyba przez ten pociąg do Moskwy. W każdym razie niesiony rytmami Katiuszy szybko jak kozak na koniu pognałem szukać peronu trzeciego…nie do końca wierząc w swoje szczęście. W końcu nadjechał pociąg do … Zgierza o 19:48!! Nie był opóźniony, ale o swoim czasie, pociąg widmo, bo przecież nikt o nim nie wiedział, ani w Poznaniu, ani sztab rodzinny w Zgierzu. Nigdy w życiu nie cieszyłem się tak na widok zwyczajnego pociągu, jego typowy smród wydał mi się zapachem kwiatów na łące. Wygłaskałem czerwone skajowe siedzenia. I dojechałem, całą drogę się ciesząc swym szczęściem. W Zgierzu byłem przed dwudziestą pierwszą.  
„Święte krowy”
Jaki z tego morał? Warto podróżować. Warto wierzyć. I warto sprawdzać. Pomyślałem sobie, że mnie może szczęście przyniosły te krowy, które liczyłem na łące. „Święte krowy”, tak jak niektórzy prezesi spółek kolejowych są nie do ruszenia. Właśnie pisząc te słowa czytam o Japonii (nie zaryzykowałbym kupienie biletu z Poznania do Tokio, już wiecie dlaczego), i tam prezes w firmie państwowej zarabia 10-12 razy więcej, niż np. sprzątaczka. A u nas? 20 razy więcej, a niektórzy pewnie i ze 100 razy więcej. Ale czy, któryś z tych panów popełni ze wstydu harakiri? 
 
„Stoi na stacji lokomotywa…”
P.S. Tak się zastanawiam co napisałby Tuwim w dzisiejszych czasach, gdyby tworzył sławną „Lokomotywę”? „ Stoi na stacji (nie wiadomo kto za stację jest odpowiedzialny, jaka spółka PKP), lokomotywa (nikt nie wie jaki to przewoźnik, czy InterCity, interREGIO, TLC, ), i….pot po zdenerwowanych podróżnych spływa”. Dla podróżnych, którzy dojechali do końca przypominam, że obowiązuje nowy rozkład jazdy, co za tym idzie nie odpowiadam za godziny połączeń, o których czytaliście wyżej!. Życzę powodzenia w poszukiwaniu nowych ciekawych połączeń i oczywiście…życzymy miłej podróży!
 

Inne

Ciekawe artykuły

Jak wybrać biuro księgowe

Wielu przedsiębiorców prowadzi swoją księgowość samodzielnie. Wymaga to jednak nauki księgowości krok po kroku, a przede wszystkim czasu, który można przeznaczyć na dodatkowy projekt lub